×

Kiedy wybije "Ostatnia Godzina"? Recenzja książki Bestselerek

Jak myślicie? Jakie tematy są teraz na czasie? O czym warto pisać, a o czym czytać? Przyznam, że od jakiegoś czasu ciągle zastanawiam się nad tym, jak obecna sytuacja zmieniła życie moje i wielu ludzi. Jaki stał się świat i jak bardzo jeszcze się zmieni. Do moich rozważań i przemyśleń dołączyła lektura książki, która swoim tematem idealnie się wpasowała. Dlaczego? W końcu apokalipsa łączy się z pandemią, zarazą, wirusami. Czyż nie?

Od razu chcę zaznaczyć, że o autorkach, czyli Bestselerkach popularnych na YouTube nie słyszałam wcześniej. Nie obserwuję ich kanału i nie wiem, czy kiedykolwiek będę. Dowiedziałam się o dziewczynach przy okazji premiery ich książki na grupie związanej z fantastyką, do której należę. Sam opis i tematyka na tyle mnie zainteresowała, że zgłosiłam się do wydawnictwa z chęcią przeczytania i napisania recenzji. Dlatego dołożyłam wszelkich starań aby moja opinia o "Ostatniej godzinie" była jak najbardziej szczera i napisana w sposób profesjonalny.


Informacje ogólne:

Tytuł: Ostatnia godzina
Autorki: Anna Bartłomiejczyk, Marta Gajewska
Wydawnictwo: WasPos
Okładka: miękka z zakładkami
Ilość stron: 660

Fragment opisu z tylnej okładki:

Wezuwiusz powoli budzi się ze snu i zaczyna kasłać gorącym pyłem, zapowiadając potężną erupcję.
W Australii dochodzi do zdumiewających i niebezpiecznych zmian klimatycznych.
Nad Amsterdamem zbierają się czarne chmury - straszliwa burza zdaje się zwiastować nieuchronny koniec świata. 
W jej trakcie spotykają się dwie nietypowe osobowości. Mercy to poukładana lekarka i wrażliwa idealistka, Alex jest niepokornym pragmatykiem, za którym ciągnie się brzydki cień skomplikowanej przeszłości. Oboje woleliby wierzyć, że wpadli na siebie przez czysty przypadek, niestety dość szybko orientują się, że ich losy splotła ze sobą potężna siła, której natury i całkowitej skali nie znają i nie rozumieją. Wiedzą jednak, że stali się ścisłymi częściami niezwykłego i fatalnego procesu, w którym żywioły szaleją, a kula ziemska zmienia się nie do poznania i nie wiadomo, czy przetrwa, czy przepadnie na zawsze... Historia świata pisze się dosłownie na oczach Alexa i Mercy - tu i teraz, w bieżącej chwili.


Recenzja/Opinia:

Na pierwszy ogień niech zostanie oceniony wygląd zewnętrzny. Książka jest dosyć gruba, w końcu ponad sześćset stron to nie przelewki. Mimo to nie jest wcale ciężka i dobrze leży w dłoniach.  Zasługą jest papier, który jest miękki, delikatny i lekki. Okładka jest matowa, natomiast tytuł, nazwiska autorek, grafika i ornamenty są błyszczące i wyróżniają się na ciemnym tle. Na zakładkach są przedstawione krótkie "polecajki" napisane przez patronów medialnych. Cała oprawa wygląda porządnie i nie mam się do czego przyczepić.

Powieść napisana jest w narracji trzecioosobowej, a wydarzenia przedstawiane są z pozycji jednego z bohaterów. Styl jest płynny, czyta się bez problemów. W końcu są dwie autorki i napisanie książki w sposób, by dobrze się ją czytało jest trudniejsze (być może) niż w sytuacji, gdy autor jest tylko jeden. Na pewno jest też w tym zasługa redaktora, który usprawnił cały tekst, by wszystko łączyło się w jedną logiczną całość. Czytałam kiedyś książkę napisaną przez dwie osoby i to była istna tragedia, widać było, że tamtej brakowało i porządnej redakcji i korekty, dlatego już za to "Ostatnia godzina" ma u mnie wielkiego plusa.

Muszę przyznać, że kreacja głównych postaci wyszła naprawdę nieźle. Bohaterowie są ciekawymi osobowościami, a ja polubiłam trochę i Alexa i Mercy. To, co mi się szczególnie spodobało, to to, że nikt tu nie jest idealny. Każdy ma swoje kłopoty, tajemnice i trudną przeszłość. Mercy choć jest lekarką ma w sobie sporo wrażliwości, jednak stara się w sposób naukowy wyjaśniać sytuacje, które toczą się dookoła nich. Alex nie dopuszcza do siebie pewnych rozwiązań, a także jest bardzo racjonalny w wydawaniu jakichkolwiek osądów. Poznając jego przeszłość dopiero wtedy jesteśmy w stanie zrozumieć dlaczego tak się zachowuje. Z czasem bohaterowie stają się czytelnikowi coraz bliżsi. Stopniowo poznajemy także inne postaci: Gilles - młody Francuz, który przyjeżdża do Amsterdamu, aby spotkać Mercy; Knox -  przyrodni brat Alexa. Obaj mężczyźni będą odgrywać kluczową rolę w dalszych wydarzeniach. Dowiemy się także, dlaczego będą to właśnie o nich. Wszystkich coś ze sobą łączy, ale co? Tego już Wam nie zdradzę.

Sam pomysł na fabułę jest naprawdę świetny. Dodanie elementów religijnych dodaje książce klimatu, a w połączeniu z nadchodzącym końcem świata jest to mieszanka idealna. Motyw aniołów i demonów zawsze był dla mnie interesujący i spodobało mi się, w jaki sposób został on wpleciony do książki. Rozwiązanie jest bardzo pomysłowe. Niestety same wydarzenia są mało spektakularne i nie licząc kilku momentów bywa dosyć nudno. Nie zawsze, ale jednak. Życie bohaterów czasami jest zbyt spokojne i zwyczajne i nie za bardzo pasuje do niszczejącego otoczenia. Może taki był zamysł, aby odczuwać jakieś resztki normalności, ale rozumiem, że nie każdemu może się to podobać. Napięcie jest dawkowane, momentami zanika, a świat wali się w gruzy, dookoła wisi wulkaniczny pył, jest mrocznie, ciężko. Tę trudną atmosferę da się wyczuć i chwilami miałam wrażenie, że to się dzieje dookoła mnie. Jednak dla mnie tego było zdecydowanie za mało. No za mało!


"Ostatnia godzina" podzielona jest na trzy części, dwie pierwsze są napisane najlepiej. Trzecia jest zdecydowanie najsłabsza i rozumiem opinie jakie czytałam, że wiele osób rozczarowała. Jak na debiut jest to naprawdę dobra książka, ciekawie i sprawnie napisana. Autorki miały świetny pomysł i zgrabnie go wykorzystały. Mimo wszystko jestem pod wrażeniem stworzonej historii i sporo naprawdę mi się podobało. Wydaje mi się, że można by dodać trochę więcej napięcia, tych nabuzowanych emocji, przebojów, walki z żywiołami. Brakowało mi tego najbardziej.

Podsumowując, jest to dobra powieść, którą przyjemnie się czyta (mimo iż zawiera temat apokalipsy) i podobała mi się. Nie jest to dzieło wybitne, można je dopracować. W szczególności warto usprawnić końcówkę. Polecam ją osobom, które lubią tematykę końca świata, a także elementy fantastyczne w postaci aniołów. Pod względem językowym i stylistycznym nie mam się do czego przyczepić, bo jest bardzo dobrze. Sama do tej książki raczej nie wrócę, ale będę ją miło wspominać.

Ocena końcowa: 5/10
 
¡Za egzemplarz do recenzji ogromnie dziękuję Wydawnictwu WasPos!




11 komentarzy:

  1. Bardzo lubię elementy fantastyczne, klimaty postapokaliptyczne niekoniecznie. Świetna recenzja, uczciwa i szczegółow

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię Twój stul recenzowania książek. Ten tytuł istotnie mnie zainteresował

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie najbardziej zachwyciły elementy biblijne. Uwielbiam Knoxa według mnie bardzo fajny bohater. Zakończenie mnie rozczarowało, ale tak jak pisałam u siebie, jak na debiut dziewczyn jest nieźle ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham postapokalipsę! To wyraźnie coś dla mnie, okładka też mi się podoba, Co do dwóch autorów z który każdy jest debiutantem, to jeżeli wyszło dobrze, niesamowite. To trudne i rzadko się udaje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fantastyka i katastrofa. Dwa elementy, od których uciekam. Świat ma tyle zła, codzienne wydarzenia nie dodają optymizmu...fanatstyka to nie moje klimaty.
    Ale rozumiem, że książka może się podobać wielbicielom gatunku.

    OdpowiedzUsuń
  6. Osobiście bałabym się tej książki, ale każdy z nas jest inny. Na pewno idealna dla mojego brata ,który wręcz łowi takie perełki i je pochłania całymi tonami...aż mu tę pozycję polecę, bo, aż go widzę! Pozdrawiam Kasia Ula franiszyn Luciano

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja z fantastyki książkę jaką polecam napisaną przez dwóch autorów to Długa Ziemia Stephen Baxter i Terry Pratchett :D Super, mi się bardzo podobała

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj to nie dla mnie, ja fantastyki nie lubię i sama nie wiem dlaczego :) jakoś nie kręci mnie taka tematyka

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaskoczyło mnie porównanie apokalipsy i pandemii. I dreszcze mnie przeszyły... Tematyka w sumie nie dla mnie, ale recenzja napisana perfekcyjnie ☺️

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetna recenzja :) urzekła mnie okładka, lubię takie klimaty :) fantastykę tak na co dzień niekoniecznie, ale od czasu do czasu chętnie :) myślę, ze po nią sięgnę, bo mnie zachęciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Temat książki chyba nie dla mnie, bo uciekam od katastrof i niedobrych emocji. Za dużo tego w codziennym życiu. Są jednak ludzie, którzy takimi pozycjami się zachwycają, więc dla nich Twoja ciekawa recenzja będzie prawdziwym skarbem :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Felicjada , Blogger