×

[Recenzja patronacka] pojedźmy razem "Drogą 88" Janusza Muzyczyszyna

Zapewne pamiętacie, że w zeszłym roku miałam przyjemność patronować debiutanckiej powieści Janusza Muzyczyszyna "Mój drugi brzeg". Na blogu ukazała się wtedy moja recenzja, na fanpage'u odbył się także konkurs, w którym można było wygrać egzemplarz książki. Link do recenzji tutaj: >klik<. W tym roku również objęłam patronatem kolejną powieść pana Janusza. Moim celem jest wspieranie autorów, których lubię, cenię i uważam, że ich twórczość jest wartościowa i trzeba o niej często mówić. Dlatego jestem zaszczycona mogąc ponownie reprezentować powieść tego wspaniałego autora.

Książkę przeczytałam stosunkowo niedawno, jednak dopiero dzisiaj udostępniam Wam pełną opinię o niej. Musiałam ją jeszcze w sobie ponosić, przemyśleć i poczuć fragmenty jeszcze kilkakrotnie, aby przekazać to co najważniejsze. Zatem jeśli jesteście ciekawi czy warto sięgnąć po powieść Janusza Muzyczyszyna "Droga 88", to serdecznie zapraszam do czytania.


Informacje ogólne:

Tytuł: Droga 88
Autor: Janusz Muzyczyszyn
Wydawnictwo: WasPos
Okładka: miękka
Ilość stron: 358

Fragment informacji z okładki:

Dramatycznym zrządzeniem losu spotykają się na ruchliwej trasie Gliwice-Bytom. Ona ratuje jego, po czym odjeżdża w swoją stronę. 
On pragnie odnaleźć tę, która ocaliła mu życie...

Oboje mają swoje rodziny, swoje sprawy, swoją prozę dnia codziennego. Sabina jest żoną, a także matką dwojga dzieci. Roman to czterdziestolatek po rozwodzie - od dawna nieszukający partnerki i samotnie wychowujący syna. Ona wiedzie z wierzchu spokojne, a w rzeczywistości nudne życie. On powraca w myślach do owego dramatu na drodze numer osiemdziesiąt osiem. W międzyczasie fortuna wystawia i Sabinę, i Romana na kolejne próby, które skutkują komplikacjami...

Recenzja/opinia:

Roman jest samotnym ojcem, jego mama pomaga mu w opiece nad nastoletnim synem. Sabina ma swoją rodzinę, jest pielęgniarką. Pewnego dnia los sprawia, że Sabina ratuje życie Romanowi przy drodze nr 88. Od tamtego wydarzenia życie obojga się zmienia. Czy Sabina przyzna komu pomogła, czy kiedyś się jeszcze odnajdą? Jak potoczą się potem ich losy? 

Powieść napisana jest z narracją trzecioosobową. Każdy rozdział posiada tytuł, np. Roman, Sabina i opowiada historię z perspektywy danej postaci. Styl nie jest wyszukany, mimo to bardzo przyjemny dla oka, czytelny i wpadający do głowy. Książka napisana jest dosyć prostym językiem, jednakże pasującym do całej historii i do dialogów.

Janusz Muzyczyszyn wykreował postacie bardzo charakterne, takie, które można odnaleźć w każdym z nas. To bohaterowie mający swoje problemy, swoją przeszłość, swoje tajemnice. Roman to mężczyzna samotny, zajmuje się synem, pracuje. Można odczuć jak bardzo brakuje mu w domu kobiety i domowego ciepła. Sabina natomiast pomimo życia w pełnej rodzinie nie czuje się szczęśliwa. Nie chodzi tu o kontakty z dziećmi, gdyż te ma bardzo dobre. Widać, że czegoś w jej życiu bardzo brakuje. Sposób w jaki to wszystko jest opisane pozwala nam zobaczyć, zrozumieć bohaterów, ich decyzje, kroki jakich się podejmują, rozterki, które nimi targają. Ponadto nie sposób ich nie polubić. Roman jest człowiekiem o dobrym sercu, Sabina wspaniałą matką, żoną i pielęgniarką. Ich dzieci to nastolatki, takie jak te, które spotykamy na co dzień. Ze swoimi rozterkami, pierwszymi miłościami, itp.

Z kolejnymi kartami książki odkrywamy sytuacje podobne do naszych codziennych. Przedstawione wydarzenia są bliskie czytelnikowi. Czytając nie powiemy: "O rety, to już było. Nudy na pudy!". Nasza reakcja będzie całkowicie odwrotna. Wielokrotnie przemawiałam do powieści mówiąc: "Jak ja was rozumiem. Czuję to wszystko, co się dzieje. Jestem z wami!". Przeżywałam wszystko razem z bohaterami, odczuwałam ich radość, ból, cierpienie.

Niesamowite jest to, że autor potrafi w niesamowity sposób opowiadać o codzienności. To takie niecodzienne spojrzenie o zwykłym życiu. Choć nie ma tu wartkiej akcji, to od powieści nie sposób się oderwać. Wciąga jak ruchome piaski, nie wypuszcza długo. Przyznam, że długi czas po lekturze nie mogłam dojść do siebie. Wracałam do pewnych fragmentów i czytałam je ponownie. Pozaznaczałam sobie co ważniejsze i ciekawsze momenty i wiem, że wrócę do nich jeszcze nie raz.

Jedyne do czego mogłabym się trochę przyczepić, to przedstawianie scen intymnych, erotycznych. Od niektórych sformułowań czy zwrotów bardziej chciało mi się śmiać, ale nie zburzyło to mojego ogólnego wrażenia o książce. Nie przeszkadza to w odbiorze całości, to jest tylko mały element, na który po prostu zwróciłam uwagę. Poza tym jednym mini mankamentem książka jest świetnie napisana, prostym, aczkolwiek dobrym językiem. Fabuła budzi mnóstwo ostrych emocji, takich, które siedzą w człowieku bardzo długo, miotają się, przelewają. W jakiś sposób to poraża!

"Droga 88" to nie jest książka do jednorazowej lektury i odłożenia na półkę. To książka, do której warto wracać, którą warto czytać wiele razy. I ta treść z Wami zostanie. Tak zrobiła ze mną, została w głowie i w sercu, zagościła tam na dobre. Zatem, nie pozostało mi nic innego jak serdecznie Wam tę powieść polecić. To literatura obyczajowa, może ją czytać praktycznie każdy dorosły. A ja powiem jeszcze tylko jedno. WARTO!!!

Ocena końcowa: 8/10

PS. Na fanpage'u Felicjady w najbliższym czasie pojawi się konkurs, rozdanie, w którym będzie do wygrania egzemplarz książki. Serdecznie zapraszam i namawiam do wzięcia udziału. :)

13 komentarzy:

  1. Nie znam książki ani Autora.Może kiedyś po nią sięgnę.
    Mma mieszane uczucia po przeczytaniu Twojej recenzji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie zdziwiłaś. Książki Janusza polecam w ciemno i dlaczego masz mieszane uczucia po mojej recenzji?! Teraz będę zachodzić w głowę, o co Ci chodzi...

      Usuń
  2. Książka wydaje się bardzo ciekawa, chętnie przeczytam. Dziękuję za recenzję :D
    Pozdrawiam ciepło, Agness :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe pisanie o codzienności to nie lada sztuka, już samo to stwierdzenie sprawia, że mam chęć przeczytać książkę, choć raczej daleko mi do tego typu powieści, jakoś nie przepadam za literaturą obyczajowa, inna sprawa, że sama nazwa się "spłyciła" i w tego typu powieściach zawiera się teraz wiele powieści uznawanych kiedyś za "psychologiczne", a te uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Recenzja na medal. Co do książki to nie moje klimaty, ale na pewno znajdzie ona swoich odbiorców :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam o tej książce i czytałam dobre opinie. I Twoja rezencja jeszcze bardziej mnie zaciekawiła :) chyba się w końcu po nią skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja właśnie takie obyczajowe powieści bardzo lubię i chętnie po nią sięgnę. Recenzja napisana świetnie. Mnie skusiłaś ☺️

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapowiada się ciekawie. Ostatnio wolę kryminały, ale dobra obyczajówka zawsze w cenie, więc wpisuję na listę książek oczekujących na przeczytanie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mało kiedy udaje mi się przeczytać dobrą książkę obyczajową. Może to dla tego że z góry podchodzę sceptycznie do tego typu książek. Ale Twoja recenzja mnie zaciekawiła.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem fanką obyczajowych filmów i książek.
    Bardzo lubię wejść w jakąś historię i bez przymusu z niej wyjść, by nie myśleć o dalszych losach bohaterów, a raczej odnaleźć cząstkę siebie w cudzym skrawku.
    Recenzja z serca...

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo interesująca fabuła, dawno nie czytałam książek w tym gatunku...może warto sięgnąć po ten tytuł ...

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaciekawiłaś mnie tą książką. Myślę, że będzie mi się przyjemnie czytało. Z przyjemnością powalczę o nią w konkursie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ciekawie ją opisałaś, podoba mi się, chętnie ją przeczytam i dlatego czekam na konkurs.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Felicjada , Blogger